wersja kontrastowa
rozmiar tekstu
Dziś jest środa, 22 marzec 2017 22:58:01
Jesteś tutaj: Aktualności >

Warto trenować, warto się ruszać

Dane Urzędu

Urząd Gminy w Pruszczu
ul. Główna 33
86 - 120 Pruszcz
tel.52 562 43 00
e-mail: pruszcz@pruszcz.pl

Nr konta bankowego:
Bank Spółdzielczy w Pruszczu
33 8170 0008 0000 0550 2000 0010

Godziny pracy Urzędu od 01.01.2015
poniedziałek     7:15 - 15:15
wtorek             7:15 - 17:00
środa               7:15 - 15:15
czwartek          7:15 - 15:15
piątek              7:15  - 13:30

więcej informacji

20 marzec 2017 11:03 Warto trenować, warto się ruszać

Warto trenować, warto się ruszać

Krystyna Kuta swoją przygodę z biegami rozpoczęła w 1986 r. na Mistrzostwach Polski Kolejarzy. Pierwszy występ i od razu 4 lokata. Cztery lata później w Dębnie została Mistrzynią Polski.

O swojej drodze do kariery sportowej, treningach i sukcesach na różnych kontynentach rozmawiamy z maratonką Krystyną Kuta z Serocka.

Krzysztof Pardo: Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom o sobie

Krystyna Kuta: Pochodzę z miejscowości Rozgarty, gmina Warlubie. Uczęszczałam do Szkoły Podstawowej w Buśni, gdzie wcześniej uczył się Bronisław Malinowski, znany mistrz olimpijski. Biegał na tych trasach, którymi ja poruszałam się w drodze do szkoły. Miał tam swoje treningi. Potem przeprowadziliśmy się do Nowych Krąplewic. Kolejny etap mojej edukacji to nauka w Zespole Szkół Zawodowych w Bydgoszczy oraz Liceum Ogólnokształcące. Po szkole podjęłam pracę jako kasjer-ekspedytor na stacji kolejowej PKP w Dragaczu. Wychowałam się w wielodzietnej rodzinie. Mam czworo braci i cztery siostry. Mama cały czas zajmowała się domem, wychowaniem dzieci a tata pracował w Nadleśnictwie Dąbrowa.

Kiedy zaczęła się Pani przygoda ze sportem ?

- Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się w roku 1986, na Mistrzostwach Polski Kolejarzy. Do startu namówiła mnie koleżanka. Pomimo, że wówczas jeszcze nie trenowałam zajęłam wysoką, 4 lokatę. Wszyscy moi znajomi byli w szoku. Wówczas postanowiłam biegać wraz z moim kolegą z sąsiedniej miejscowości. Zapisałam się  do TKKF Kolejarz Bydgoszcz. Było nas 30 osób. To był rok 1986. Pracowałam i trenowałam zarazem. Tak było do roku 1990, kiedy to w Dębnie , 10 czerwca wywalczyłam Mistrzostwo Polski w maratonie. Startowałam z przedostatniej pozycji, jeśli chodzi o klasyfikację wynikową. Za mną była jeszcze jedna koleżanka. Wszyscy byli zdziwieni, kiedy zaczęłam prowadzić po 30 kilometrach. Od stycznia 1990 r. prowadził mnie mój przyszły mąż Kazimierz. Osiągnęłam tam wynik 2.40.08 poprawiając swój rekord życiowy z 3.07.08.

Ulubione dystanse to…

- Ulubionym dystansem jest oczywiście maraton, ale biegałam również 10, 20 km, 1500 m, 3 i 5 km na tartanie, na bieżni.

Jak na co dzień wyglądają treningi ?

- Mój mąż Kazimierz mówi, że trenuje mnie starą metodą, ale skuteczną. Okres od listopada do połowy grudnia to okres roztrenowania. Od połowy grudnia zaczynamy się przygotowywać powoli dokładając kilometrów. Np. teraz przebiegam już do 160 km w ciągu tygodnia. Do tego dochodzą dwa mocne akcenty treningu w tygodniu. Kiedy osiągałam wyniki mistrzowskie w kraju i na zawodach międzynarodowych to biegałam w tygodniu do 180 km. W roku 1998 było to nawet 200 kilometrów !      

Te 160 km tygodnie biegam swobodnie, na luzie i wówczas można wprowadzać akcenty treningowe, które zwiększają moją wydolność , przygotowują do dużego wysiłku. Stosujemy takie treningi raz w miesiącu 30 km a w okresie bezpośredniego przygotowania do maratonu taki bieg jest co dwa tygodnie. Cały okres przygotowania bezpośredniego do maratonu wynosi 6 tygodni. To jest w zasadzie wyłączenie zawodnika z życia prywatnego. Obóz, trening, posiłek, odnowa biologiczna, spacer, sen.  

Na sali ćwiczę raz w tygodniu co najmniej półtorej godziny. Jest w tym tzw. trening obrotowy poprzez sprawność na płotkach, drabinkach, materacach itd. Po każdym treningu obowiązkowe rozciąganie i gimnastyka 15 minutowa. Dwa razy w tygodniu odnowa biologiczna(solanki, borowina) oraz masaże.  

Największe sukcesy ?

- Podam część moich startów bo nie sposób tutaj wszystkich wymienić. Zacznę od roku 1989. W „Maratonie Pokoju” w Warszawie zajęłam III miejsce z czasem 3.9.53, w 1989 II miejsce z czasem 3.7.28. Rok 1990- Mistrzostwo Polski 2.42.02.

Rok 1991 w Holandii I miejsce w Maassluis a w Amsterdamie II miejsce (2.4239). W 1993 r. w Monachium III miejsce po przerwie macierzyńskiej. W 1993 r. na Krecie II miejsce , w 1994 w Hamburgu VI miejsce 2:32,22, w Berlinie 2.35.24. Rok później w Montrealu II pozycja na podium. W Makao III miejsce. 

Rok 1996 wyjazd na maraton do Berlina i Nagoi (XIV m). W 1997 r. zaliczyłam maratony w Osace, Hamburgu, Kolonii, w Chinach.

W roku 1998 wystąpiłam w Hamburgu, Nagoi oraz Berlinie. W 1999r. w Dębnie I miejsce. Także w Palermo na Sycylii I miejsce z czasem 2.32.49. Kolejne lata to biegi w Osace, Poznaniu, Pekinie.  

Rok 2008- w Muster zajęłam II miejsce, w 2009 w miejscowości Ottendorf I miejsce, w 2010 druga lokata i rok później III miejsce.    

W 2010 r. w Dreźnie zajęłam drugie miejsce, rok później III. W 2012 w Dębnie byłam V a w 2013 w Krynicy Górskiej zajęłam III miejsce za Rumunką i Kenijką z czasem 2.58.42.

W 2015 r. zostałam wicemistrzynią Europy Weteranów w kategorii 45 latków w Toruniu. W kategorii „k 40” przez 10 lat nie przegrałam żadnego biegu. Moja średnia z 10 najlepszych wyników wynosi 2.35.10. W roku ubiegłym startowałam w Maratonie Orlenu w kat. K 40, gdzie zdobyłam złoto. We Wrocławiu byłam III. W tym roku także chcę startować w Warszawskim Orlenie i we Wrocławiu. Stawiamy na jakość, nie na ilość. Może uda się nam wyjechać także do miejscowości Ottendorf.

Chętnie wystartowałabym w Mistrzostwach Świata Weteranów, ale w tym roku odbędą się one w Korei Południowej. Nie stać nas na taki wyjazd.   

Najmilej wspominam….

- Dużo było takich maratonów, które mile wspominam. Np. biegi w Hamburgu. To piękne miasto, wspaniałą atmosfera i organizacja. Oczywiście mam sentyment do maratonu w Japonii.

Zapewne źle będę wspominać maraton w Niemczech, kiedy uległam kontuzji na trasie. Byłam faworytką, ale ścięgno Achillesa okazało się mocniejsze ode mnie. Dobiegłam do mety za naszą rodaczka z opóźnieniem 2,5 minuty. Na szczęście w czasie swojej dość długiej już kariery nie miałam większych kontuzji. Trzeba także pomyśleć powoli o zakończeniu kariery sportowej. Planujemy to na Mistrzostwach Świata Weteranów w Toruniu, które odbędą się w roku 2019 na dystansie 3000 tysięcy metrów. 

Trenerem jest mąż

- Tak, Kazimierz trenuje mnie od stycznia 1990 r. Również biegał zarówno w kraju jak i poza jego granicami. Jego rekord życiowy to 2.20.17. Ustanowił go w Austrii. Trenuje również starszą córkę Patrycję oraz najmłodsza, Joannę. Wcześniej trenował liczącą się grupę młodych chłopaków. Np. ósmego zawodnika na Olimpiadzie Młodzieży w biegu na 3 km Radosława Gąsiorowskiego, Patrycję, która w Krakowie na Olimpiadzie Młodzieży zajęła 16 miejsce na 3 km, Patryka Zawojskiego czy Zbyszka Matuszewskiego. 

Patrycję i Joannę także zaraziliście miłością do sportu ?

- Patrycja założyła rodzinę w 2013 roku, w roku 2016 urodził się syn Marcel. Ukończyła wychowanie fizyczne na UKW, specjalność nauczycielska i specjalność dodatkowa gimnastyka korekcyjna oraz studia na WSG turystyka i rekreacja specjalność manager sportu.

Od najmłodszych lat lubiła biegać a po raz pierwszy wzięła udział w zawodach, kiedy miała 3 latka ! Od 10 roku życia Patrycję trenuje mój mąż. Startowała w Czwartkach Lekkoatletycznych, gdzie finały odbywały się w Warszawie. W 2007 r. zajęła 16 miejsce na Olimpiadzie Młodzieży w Krakowie, III miejsce w Grand Prix Woj. Kujawsko-Pomorskiego. Zajmowała również czołowe lokaty w biegach ulicznych w całej Polsce od roku 2009. W Zamościu wśród juniorek była najlepsza z województwa kujawsko-pomorskiego na biegach przełajowych. Jak mówi mój mąż, Patrycja ma dobre zadatki na niezłe wyniki. Teraz po przerwie macierzyńskiej będzie startować 2 kwietnia br. na Biegu Papieskim w Serocku. Mąż uważa, że Patrycja może  w niedługim czasie zająć moje miejsce, w długich biegach, ale muszą być uregulowane sprawy związane z pracą o którą jest w jej przypadku bardzo trudno.

Joanna uczy się w Gimnazjum w Zespole Szkół w Serocku. Ona również od najmłodszych lat startowała w biegach. Teraz biega, aby podnieść swoją sprawność fizyczną. Jak będzie dalej to musimy cierpliwie poczekać.

Bieganie to sposób na życie czy biznes. Kto był dla Pani takim wzorem sportowca do naśladowania ?

- Na pewno nie biznes. Nie w tym sporcie. Lubię biegać od najmłodszych lat i to sprawia mi dużo satysfakcji. To także piękna życiowa przygoda, poznanie innych ludzi, przy okazji zwiedzenie różnych pięknych zakątków na naszym globie. Dla mnie takim wzorem do naśladowania to był zawsze niezapomniany Bronisław Malinowski. Kiedy spotkałam odpowiednich ludzi z TKKF Orzeł Bydgoszcz to wiedziałam, że będę biegać. Potem był Kolejarz Bydgoszcz, Szeller Browar Namysłów, Olimpia Grudziądz i od 2010 r. LUKS Serock. W tabelach Polskiego Związku Lekkiej Atletyki za rok 2016 mam 15 wynik w kraju w kategorii 49lat. Mój czas w maratonie za 2016 rok to 2.55.17.

Kilka słów do młodzieży. Czy warto uprawiać sport ?    

- Warto trenować, warto się ruszać. Nie każdy może biegać wyczynowo, ale dla zdrowia warto się ruszać. A ten, kto uważa, że ma predyspozycje do biegania wyczynowego to zachęcam, aby polubili ten sport. Mogą to być także inne dyscypliny sportowe czy zwykły nordic walking. Wyjść z domu od komputera i zacząć żyć zdrowo.

Dziękuję za rozmowę. KP

„Czas Świecia”, 17 marzec 2017 r.

 

Wróć

Kalendarz imprez

Marzec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031

Filmy

Flesz 03-03-2017
Musisz zainstalowa Flash Player'a oraz włączyć obsługę JavaScript.